<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488</id><updated>2011-07-08T12:34:11.432+02:00</updated><category term='blogowe'/><category term='mechanika'/><category term='dodatki'/><category term='fluff'/><category term='z innej beczki'/><title type='text'>n-Euroshima</title><subtitle type='html'>Gramy w RPG "Neuroshima", ale na nieco innych zasadach. Ciekaw? Zapraszamy.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>11</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-1558051830221415537</id><published>2010-03-27T18:44:00.001+01:00</published><updated>2010-03-27T18:47:26.381+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fluff'/><title type='text'>W nocy z 26 na 27 Marca</title><content type='html'>W nocy z 26 na 27 Marca zginął Roman "Szperacz" Pedofil, najbrzydszy Łowca Mutantów na świecie. Jego śmierć nie poszła jednak na marne, ta pochodząca z delty Wisły paskuda wyzionęła ducha w obronie ostatniego żywego członka drużyny przed owłosionym, plującym kwasem mutantem molocha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczcijmy jego pamięć minutą ciszy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a potem chodźmy się napić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-1558051830221415537?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/1558051830221415537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/w-nocy-z-26-na-27-marca.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/1558051830221415537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/1558051830221415537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/w-nocy-z-26-na-27-marca.html' title='W nocy z 26 na 27 Marca'/><author><name>R**** "Szperacz" P******</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14681646344410726886</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_J-zA4QoHXcY/S4VU9zrySBI/AAAAAAAAAAM/BWa8pHzdmZE/S220/902e798ff7.jpeg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-652305736155389307</id><published>2010-03-08T19:51:00.005+01:00</published><updated>2010-03-08T23:05:13.971+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Karty specjalne</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S5VHfj7q1-I/AAAAAAAAADc/QEMbnS3l1t8/s1600-h/dodatki.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 0 0 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 100px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S5VHfj7q1-I/AAAAAAAAADc/QEMbnS3l1t8/s200/dodatki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5446337931921512418" /&gt;&lt;/a&gt;Jakiś czas temu pisałem o kartach specjalnych (Adventure Cards), które my lubimy nazywać po prostu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zagrywkami&lt;/span&gt;. Dzisiaj publikuję gotowe do wydruku pierwsze trzy arkusze z tymi kartami (zagrywki od 1 do 27) oraz arkusz z karcianymi tyłkami. Część zagrywek była przeniesiona z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sawadżów&lt;/span&gt;, duża część wymyślana na bieżąco pomiędzy sesjami (zwykle przez Mistrza Szatana, ale my też mieliśmy w to wkład ;) ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe arkusze z zagrywkami będę publikował co jakiś czas. W tej chwili mamy ok. 80 kart, ale chwilę potrwa, zanim je ugraficznię. Poza tym cały czas powstają nowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pliki są już dostępne po prawej, w dziale "Pliki", ale tutaj również zamieszam linki:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://klubgryf.webd.pl/inne/karty/arkusz_1.jpg"&gt;1-9&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://klubgryf.webd.pl/inne/karty/arkusz_2.jpg"&gt;10-18&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://klubgryf.webd.pl/inne/karty/arkusz_3.jpg"&gt;19-27&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://klubgryf.webd.pl/inne/karty/arkusz_back.jpg"&gt;back&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i na koniec pochwalę się, że brałem udział w konkursie organizowanym przez &lt;a href="http://www.miastofantastyki.pl"&gt;www.miastofantastyki.pl&lt;/a&gt;, w którym do wygrania był najnowszy dodatek do Neuro. Co prawda "Ruin" nie wygrałem, ale dostanę antologię "Czerwone Oko". Cieszę się bardzo, tym bardziej że nie mam zwyczaju brać udziału w konkursach, raz się zdarzyło i proszę - taka niespodzianka :). Gratuluję &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;iscariote &lt;/span&gt;i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mr Artist&lt;/span&gt; i pozdrawiam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-652305736155389307?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/652305736155389307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/karty-specjalne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/652305736155389307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/652305736155389307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/karty-specjalne.html' title='Karty specjalne'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S5VHfj7q1-I/AAAAAAAAADc/QEMbnS3l1t8/s72-c/dodatki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-104661055758075776</id><published>2010-03-03T14:05:00.001+01:00</published><updated>2010-03-03T17:02:10.474+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fluff'/><title type='text'>Nowa Utopia</title><content type='html'>Czarnobyl... Już przed wojną budził lęk i grozę. A wszystko za sprawą elektrowni opartej na topornej, radzieckiej technologii, która pewnego dnia postanowiła dać coś od siebie. To małe, niewinne 'coś' było sporej wielkości wybuchem serwującym radioaktywne cząsteczki. Miasto pospiesznie ewakuowano i pozosotawiono jako odgrodzoną od reszty świata zamkniętą strefę. Martwą ziemię, o której wkrótce zapomniano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz ludzie powracali. Nie było ich wielu - tylko ci, którzy naprawdę tęsknili za swoimi domami, ci, którzy nie mogli pogodzić się z nową rzeczywistością. Żyli skromnie z tego co sami wypracowali oraz tego, co udało się przemycić do strefy. Przychodziły kolejne pokolenia i tak to się kręciło. Do czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok 2020 jest początkiem nowej ery w dziejach Czarnobyla. Mesjasz nie przyszedł, on cały czas był tu, w niedalekim sąsiedztwie miasta. W postaci stalowego kolosa, plątaniny belek, żeber i przęseł. Mesjasz przyjął nowe imię - Duga a jego siedzibą jest stacja radaru Czarnobyl-2. To on uchronił tych co wierzyli i powrócili od straszliwej kary, która dotknęła tak wielu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkańcy Czarnobyla mogą mieć sporo racji w tym co twierdzą. Fakt dlaczego nie spadły tam bomby można próbować tłumaczyć na wiele sposobów. Błąd Molocha... albo niezamierzony sukces radzieckiej technologii. Wszakże stacja była także bazą eksperymentów radioelektronicznych. Być może w chwili odpalenia rakiet i pierwszych wybuchów impulsy elektromagnetyczne aktywowały panele antenowe, które zagłuszyły wszelkie sygnały i sprawiły, że dla Maszyn to miejsce było po prostu czarną plamą? Nie wiem. Ale jedno jest pewne, odpowiedź kryje się tam, w Czarnobylu, miejscu zagubionym pośród radioaktywnych, nieprzebytych lasów, zapomnianym przez Boga i samego Molocha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-104661055758075776?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/104661055758075776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/nowa-utopia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/104661055758075776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/104661055758075776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/nowa-utopia.html' title='Nowa Utopia'/><author><name>Kurzu</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08814302500002391891</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-4747574386518731712</id><published>2010-03-03T13:11:00.004+01:00</published><updated>2010-03-03T13:19:54.834+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z innej beczki'/><title type='text'>Żywot ciecia poczciwego</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S45StymRflI/AAAAAAAAADU/T3bV9c25ymE/s1600-h/glutek.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S45StymRflI/AAAAAAAAADU/T3bV9c25ymE/s200/glutek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444379946167402066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cieć, przydupas, czy glutek&lt;/span&gt; (o tym później). Stworzony po to, by denerwować graczy swoją pierdołowatością, sprowadzać na nich kłopoty i być upierdliwym wrzodem na dupie. Najważniejsze jest jednak to, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;umiejętnie stworzony cieć&lt;/span&gt; może wnieść wiele dobrego do rozgrywki. Chyba każdy z naszej euroshimowej ekipy na długo zapamięta dziadka z Mrągowa i jego zmutowanego psa. Sam dziadek był pierdołą jakich mało, nie odgrywał żadnej ważnej roli w scenariuszu, po prostu kręcił się po Mrągowie przez kilka sesji bez celu. Ale za każdym razem, gdy staruszek wychodził z chatki i darł się na cały głos: „Maciuś! Maciuś! Do nogi!” wołając swojego wielkiego, zmutowanego psa, płakaliśmy ze śmiechu. Charakterystyczny głos i wykrzywiona mina Mistrza Szatana odgrywającego niedołężnego dziadka tylko potęgowały wrażenie, jakie zrobiła na nas ta pierdołowata postać. Do tej pory, gdy rozmawiamy o najlepszych sesjach, zawsze trafi się ktoś, kto krzyknie: „Maciuś! Maciuś!”. Takich majstersztykowych dziadków w naszej erpegowej karierze było kilku. Nie wiem, czy Mistrz Szatan ma jakiś określony rytuał tworzenia tego typu cieci, czy po prostu improwizuje. Jestem jednak pewien, że znakomita większość szatanowych przydupasów nie ma nawet statystyk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmierzam do tego, że u takiego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ciecia &lt;/span&gt;najważniejsza jest właśnie jego cieciowatość, przydupasowatość, czy pierdołowatość. Nie musi on mieć statystyk, ba, nie musi mieć nawet imienia. Wszem i wobec wiadomo, że jeżeli gracze chcą kogoś zabić, to prędzej czy później zrobią to. Tylko po co zabijać taką pierdołę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cieć w drużynie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Gdy zaczynaliśmy grać w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Euroshimę&lt;/span&gt;, grał z nami jeszcze mój kuzyn. Przyjechał na wakacje i rzeczą oczywistą było, że zagra z nami tylko kilka sesji. A, że stawiał dopiero pierwsze kroki w erpegraniu, z marszu stał się naszym drużynowym przydupasem. Mówiliśmy na niego po prostu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Młody”&lt;/span&gt;, a później już &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Pan 5 Gambli”&lt;/span&gt;, albo krócej - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Piątak”&lt;/span&gt;. W Mrągowie, pracując dla pewnego byznesmena, mieliśmy okazję poznać pewną ekipę. W niej rolę przydupasa pełnił niejaki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Glutek”&lt;/span&gt;. Gdy jakiś koleś z tej drużyny zobaczył jak traktujemy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Młodego”&lt;/span&gt;, mrugnął do nas porozumiewawczo i powiedział: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Widzę, że każda ekipa ma swojego Glutka”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po sesji zaczęliśmy przyglądać się naszym wcześniejszym drużynom i faktycznie powyższe stwierdzenie okazało się prawdą. W „Deadlands” mieliśmy najpierw zbzikowanego naukowca Howarda Smitha, później niedołężnego Johnniego Walkera, a na końcu Waltera Newmana, który był pomocnikiem pewnego doktorka. W „Earthdawnie” był mroczny elfi ksenomanta, z którego wszyscy się śmialiśmy, w „Warhammerze” - niziołek Olbo Figgins. W każdej naszej ekipie był ktoś, kogo nie braliśmy na poważnie. Ktoś, kto wiecznie pakował nas w kłopoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli więc o nas chodzi, zasada: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;„w każdej ekipie musi być jakiś glutek”&lt;/span&gt; sprawdza się w stu procentach. Ciekaw jestem jak to jest u innych graczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zamieszczam najnowszą bazgrołę Mistrza Szatana. Mnie się podoba :)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-4747574386518731712?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/4747574386518731712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/zywot-ciecia-poczciwego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/4747574386518731712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/4747574386518731712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/03/zywot-ciecia-poczciwego.html' title='Żywot ciecia poczciwego'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S45StymRflI/AAAAAAAAADU/T3bV9c25ymE/s72-c/glutek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-3078845369009143665</id><published>2010-02-23T16:41:00.004+01:00</published><updated>2010-02-23T21:05:54.363+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fluff'/><title type='text'>Szperaczowe myśli w worku na głowie.</title><content type='html'>Jako, że nasza aktualna pozycja, na którą składają się:&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; 7 Ruskich,&lt;/span&gt; którzy przeżyli masakrę, bagażnik łady, liny zrobione z jakiś szmat, cuchnący ropą oddech&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Brzeszczota&lt;/span&gt; oraz w moim wypadku foliowa torba na głowie - nie za bardzo sprzyja robieniu czegokolwiek, w końcu znalazłem czas by uporządkować myśli.&lt;br /&gt;Wszystkiemu jak zawsze winien był &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Edek Leszczyk&lt;/span&gt;, czy raczej jak wołają na niego we Wrocku "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Leszczu&lt;/span&gt;". Ten stary rusofil, urodził się z silnikiem zamiast mózgu. We Wrocławiu – mieście, które owiane jest spalinami bardziej niż Wisła radioaktywnym gównem, podobno był kimś ważnym. Co by nie mówić, znam go na tyle by stwierdzić, że ma ku temu predyspozycje, potrafi zewrzeć poślady i napierdalać po wrakach przeciwników na sam szczyt. Niestety ten sam silnik powoduje, że po genialnej wygranej musi coś jeszcze bardziej spierdolić. Właśnie przez to „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Leszczu&lt;/span&gt;” musiał uciekać z Wrocławia - co jak co ale denerwowanie&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Gumiaka&lt;/span&gt; nie jest dobrym pomysłem, przynajmniej jeśli nie ma się zamiaru go zabić. Mimo to żaden mutek nie śmierdzi tak, by nie dało się na nim zarobić. Niesiony radioaktywnym wiatrem, sypiąc łupieżem z głowy niczym lawiną, trafił pod naszą opiekę, a że zmierzaliśmy wprost do Wrocławia była to idealna okazja by wrócić na szczyt. No i oczywiście wszystko się posrało, oczywiście nie do końca bez naszego udziału - „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Leszczu&lt;/span&gt;” jest zbyt dobrym kierowcą by umrzeć poprzez zanurzenie w kadzi płynnej gumy. Chociaż teraz gdy obijam łbem o klapę bagażnika, zastanowiłbym się nad tym dwa razy. Jeśli sprawy się posypią sprzeda się go &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gumiakowi&lt;/span&gt;, ten dureń płaci za niego 1000 gambli, pewnie za to, że załatwił jego prawą rękę – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ślimaka&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Ta podróż dłuży mi się na równi z akcją na naszej polskiej pustyni, ale co ja będę rozwodził, tam przynajmniej nie było wiecznie narzekającego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Brzeszczota&lt;/span&gt;. A to, że ciasno, że niewygodnie czy, że mi z mordy śmierdzi – w końcu normalne warunki. Kiedyś ten jednooki straganiarz z Rzeszowa nie był taki marudny. Pewnie to wynik tego, że stracił oko. Opowiadał jak to przegrał je w pokera, ze stritem na ręce. Może i jakieś popłuczyny molochowych fabryk nabrałyby się na tę bujdę, ale nikt kto chociaż raz handlował z tym łazęgą nie da wiary jego opowieści, zresztą nie uwierzy później w żadne jego słowo. Z tego co udało mi się wyszperać, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Brzeszczot&lt;/span&gt; sprzedał swoje lewe oko. Tak, ten kawałek zimnego sukinsyna dla chęci zysku wyłupił sobie oko i pchnął je za grube gamble, tak mniej więcej 500, i to w twardej walucie, a nie jakiś tosterach. Do dziś nie mogę uwierzyć, że udało mu się nabrać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Żarówę&lt;/span&gt; - speca mieszkającego w tym, co zostało z hamerykańskiej tarczy antyrakietowej. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Brzeszczot&lt;/span&gt; wmówił mu, że jego własne oko jest mechanicznobiologicznocyborgicznowszczepem molocha pozwalającym widzieć w infra i ultra wizji, przenikać wzrokiem ściany i latać – a on dał mu za to Hamera z pełnym bakiem. Może i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Brzeszczot&lt;/span&gt; nie umie walczyć ale jeśli przystąpicie z nim do handlu, wyjdziecie w skarpetach, oczywiście jeśli łaskawie zgodzi się wam je sprzedać.&lt;br /&gt;Oho, chyba stracił przytomność bo jęki ucichły. Do pełni szczęścia brakuje tylko żarcia, odzyskania pięciu tysięcy wjebanych w ten interes gambli, wyrżnięcia w pień &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ruskich&lt;/span&gt; i szczęśliwej podróży do Bydgoszczy, ale w naszych skromnych warunkach wystarczyłoby jeśli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kurzu&lt;/span&gt; przestałby się rozpychać. Kiedyś powiedział do jednego z Wrocławskich ciućmorasów, że nazywa się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kurzu&lt;/span&gt; bo jest kurwa wszędzie, ale bez przesady. W Mikołajkach na tych ich radioaktywnych ubotach są przyzwyczajeni do ścisku. W sumie z okazów naszej, pożal się Gamblom, ekipy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kurzu&lt;/span&gt; jest najbardziej tajemniczy. To chyba jedyny człowiek na tej przeklętej ziemi który ma wszystkie zęby -za znaczę, że swoje własne, a nie sztuczne - na ciele nie ma plam i odbarwień, a jego włosy ciągle zachowują czarny kolor jakby wyprane w jakimś pojebanym przedwojennym proszku. Ktoś kto go nie zna, pewnie powiedziałby, że wojnę i czasy po niej przespał w schronie, moim zdaniem te ich podwodne atomowe miasteczko izoluje szkodliwe opady, wolne rodniki i inne złe fluidy, o których wspominał &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sonar&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;O kurwa, łada się zatrzymała... no to zaraz zobaczymy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-3078845369009143665?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/3078845369009143665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/02/szperaczowe-mysli-w-worku-na-gowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/3078845369009143665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/3078845369009143665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/02/szperaczowe-mysli-w-worku-na-gowie.html' title='Szperaczowe myśli w worku na głowie.'/><author><name>R**** "Szperacz" P******</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14681646344410726886</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_J-zA4QoHXcY/S4VU9zrySBI/AAAAAAAAAAM/BWa8pHzdmZE/S220/902e798ff7.jpeg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-7729521610783237447</id><published>2010-02-17T19:49:00.012+01:00</published><updated>2010-02-27T10:54:08.337+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fluff'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><title type='text'>Leszczu w Bydgoszczy!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S4jrsmk8szI/AAAAAAAAADM/xtkJgfdvvIA/s1600-h/pdf.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 100px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S4jrsmk8szI/AAAAAAAAADM/xtkJgfdvvIA/s200/pdf.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442859301179536178" /&gt;&lt;/a&gt;Na stronie &lt;b&gt;Pinnacle'a&lt;/b&gt; co jakiś czas ukazują się tzw. "One Sheets". Są to darmowe, zwykle jednokartkowe przygody gotowe do pobrania w formacie .pdf. Postanowiliśmy przenieść tę, zacną przecież, ideę "łanszitowców" na naszego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jakiś czas, będziemy więc publikować takie jednokartkowe pedeefy, z opisami lokacji w naszej &lt;b&gt;Euroshimie&lt;/b&gt; lub z opowieściami z sesji. Dzisiaj prezentuję opowiadanie "Leszczu w Bydgoszczy" napisane przez Nazata, czyli "Leszcza" właśnie. Bardzo fajnie opisał on, co działo się z Edkiem, gdy pozostała część bandy olała tego starucha i ruszyła na wschód. A zresztą, co się będę rozpisywał. Tekst powinien się bronić sam, o!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://klubgryf.webd.pl/inne/leszczu_w_bydgoszczy.pdf"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;link&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazacik prosił jeszcze, aby zaznaczyć, że podczas pisania opowiadania korzystał ze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;słownika grypsery&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jendżoj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dodam jeszcze tylko, że w przygotowaniu są już pierwsze opisy lokacji do Euroshimy. Więcej o tym - niedługo.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-7729521610783237447?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/7729521610783237447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/02/na-stronie-pinnaclea-co-jakis-czas.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/7729521610783237447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/7729521610783237447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/02/na-stronie-pinnaclea-co-jakis-czas.html' title='Leszczu w Bydgoszczy!'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S4jrsmk8szI/AAAAAAAAADM/xtkJgfdvvIA/s72-c/pdf.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-6763347418769815406</id><published>2010-02-07T17:44:00.006+01:00</published><updated>2010-02-07T18:23:25.963+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Parę słów o zagrywkach...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S27vZgFXVdI/AAAAAAAAACk/fQM9E7PbfO8/s1600-h/projekt.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S27vZgFXVdI/AAAAAAAAACk/fQM9E7PbfO8/s200/projekt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435545021670970834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sawadżach &lt;/span&gt;istnieje coś takiego jak "adventure cards". My zwykliśmy nazywać je "zagrywkami", "sztuczkami" lub "kartami specjalnymi". Przed każdą sesją gracze ciągną sobie po takiej zagrywce (doświadczeni bohaterowie mogą pociągnąć dwie lub nawet trzy karty) i otrzymują z tego tytułu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;różnej maści korzyści&lt;/span&gt;. Urozmaica to grę i często tworzy wiele zabawnych sytuacji. Oczywiście są zagrywki bardziej fajne i mniej fajne, często również przydatność wyciągniętej karty zależy od scenariusza jaki przygotował MG, no bo przecież nijak nie wykorzystasz zagrywki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Co ma wisieć..."&lt;/span&gt; chroniącej przed utopieniem się, jeśli mistrzunio nie umieści w scenariuszu jakiegoś zbiornika wodnego, czy sceny walki na wodzie. A że karty te mają grę uprzyjemniać i wzbogacać, a nie psuć, należy więc podchodzić do nich z rozwagą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie na przykład sesję, w której jeden z graczy znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a scenariusz zbudowany jest tak, by pozostali stopniowo dowiadywali się o tym, co tak naprawdę się wydarzyło. I jeden z graczy ciągnie zagrywkę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Echa przeszłości"&lt;/span&gt;, która pozwala bohaterowi domyślić się, co stało się w tym konkretnym miejscu. Żeby zapobiegać takim sytuacjom, MG zawsze wie, jakie zagrywki wylosowaliśmy i gdy coś jest nie tak, mówi: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Sorry, PP, ale nie możesz tego mieć na tej sesji"&lt;/span&gt;. A ja się nawet nie gniewam ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Specjalnie do &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Euroshimy&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szatan &lt;/span&gt;opracował ok. osiemdziesięciu zagrywek. Niektóre poprawiają rzuty, inne wymagają odgrywania, a jeszcze inne są po prostu zabawne. I muszę powiedzieć, że zagrywki te naprawdę dużo wnoszą do gry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas mówię tutaj o zagrywkach, jako o "kartach". Póki co jednak kart jako takich nie mamy, a wszystkie zagrywki spoczywają spisane w pliku tekstowym na lapku Mistrza Szatana. Myślimy jednak o tym, aby opracować i wydrukować porządne karty o cieszyć się nimi podczas grania. Załączam więc wstępny projekt wyglądu takiej karty. Teraz wystarczy opracować każdą zagrywkę po kolei i udać się do porządnej drukarni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-6763347418769815406?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/6763347418769815406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/02/pare-sow-o-zagrywkach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/6763347418769815406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/6763347418769815406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/02/pare-sow-o-zagrywkach.html' title='Parę słów o zagrywkach...'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S27vZgFXVdI/AAAAAAAAACk/fQM9E7PbfO8/s72-c/projekt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-4405980894970524007</id><published>2010-01-29T17:47:00.004+01:00</published><updated>2010-01-29T21:31:22.636+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dodatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mechanika'/><title type='text'>Euroshimowe karty postaci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S2MRKvuw2eI/AAAAAAAAAB8/Oy1oUCjLKsU/s1600-h/karta.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S2MRKvuw2eI/AAAAAAAAAB8/Oy1oUCjLKsU/s320/karta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5432204451847920098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się skończyć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sawadżowe &lt;/span&gt;karty do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Euroshimy&lt;/span&gt;. Jutro planujemy nockę, by dokończyć zmagania na wschodzie (może kiedyś ktoś opisze, o co chodziło) i myślę że to dobra okazja, by przetestować nowy wzór kart.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Układ i zawartość trochę różnią się od standardowych sawadżowych kart. Przede wszystkim więcej miejsca na klamoty i doświadczenie - lubię w tych miejscach dużo bazgrać i kreślić i zawsze musiałem niektóre uwagi przenosić na margines. Dalej, odpowiednie rubryczki na punkty sławy oraz miejsce na opis choroby oraz leków (dostępność, koszt i takietam). Druga strona to dodatek, ale mnie się na pewno przyda. Gramy dość rzadko i pomiędzy sesjami wiele rzeczy nam ucieka, więc staramy się zapisywać nazwy miejsc i nazwiska ważnych figur. Dlatego poświęciłem na notatki odpowiednio dużo miejsca. Dalej, miejsce na historię postaci oraz jej portret, a także standardowe przypomnienie niektórych możliwości mechaniki oraz mała rubryczka na zapisywanie&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; kart specjalnych&lt;/span&gt; (tzw. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zagrywek&lt;/span&gt;) - przyda się, zanim opracujemy i wydrukujemy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zagrywki &lt;/span&gt;z prawdziwego zdarzenia. W osobnym pliku jest jeszcze karta pojazdu - nie wiem czy będziemy z niej korzystać, może się przyda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do kart: &lt;a href="http://klubgryf.webd.pl/inne/euroshima_-_karty_by_pp.zip"&gt;tutej&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-4405980894970524007?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/4405980894970524007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/euroshimowe-karty-postaci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/4405980894970524007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/4405980894970524007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/euroshimowe-karty-postaci.html' title='Euroshimowe karty postaci'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S2MRKvuw2eI/AAAAAAAAAB8/Oy1oUCjLKsU/s72-c/karta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-6512116418039542004</id><published>2010-01-27T22:41:00.003+01:00</published><updated>2010-02-02T16:10:52.133+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fluff'/><title type='text'>Co siedziało w Wrocku...</title><content type='html'>&lt;p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: bold;"&gt;Brzeszczot:&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Co siedziało, albo co się działo. Nieważne. I jednego i drugiego można by trochę nawyliczać. Po pierwsze – siedział Edek Leszczyk. I to nie sam. Ksywa &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; obiła mi się o uszy już jakiś czas temu. Ten, nie taki znowu poczciwy, staruszek ścigał się na wrocławskich torach z taką werwą i na tyle skutecznie, że wieść o nim dotarła nawet do mojego rodzinnego Rzeszowa. Od pewnego czasu podróżowałem z &lt;b&gt;Młodym&lt;/b&gt; po mieścinach i gdzieniegdzie udawało mi się zarobić gambla lub dwa. &lt;b&gt;Młody&lt;/b&gt; potrafił kierować samochodami, więc z utargu sprawiliśmy sobie zdezelowanego Hummera i sążny zapas paliwa i ruszyliśmy na podbój wielkiego miasta, jakim kiedyś zapewne był Wrocław. &lt;b&gt;Leszcza&lt;/b&gt; spotkaliśmy właściwie zaraz po przyjeździe do miasta. I co ciekawe – cierpiał on na chroniczny brak czterech kółek.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Leszczem &lt;/span&gt;kręciło się jeszcze dwóch gości – niejaki łowca mutantów &lt;b&gt;Szperacz&lt;/b&gt; i mięśniak imieniem &lt;b&gt;Zbych&lt;/b&gt;. Dobrze się złożyło. &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; potrzebował fury, ja – kierowcy (boć &lt;b&gt;Młody&lt;/b&gt; to dupa wołowa, a nie kierowca). Leszczowe przydupasy potrzebowały ruszyć swoje zasiedziałe tyłki, a mnie potrzebni byli mięśniacy do ochrony dóbr wszelakich, które miałem zamiar we Wrocku pozyskać. I szczerze mówiąc, ta banda popierdoleńców to najlepsza (a może raczej najmniej beznadziejna) rzecz, jaka spotkała mnie w tym parszywym życiu.&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Po drugie – siedziały mutki. Może nie całkiem we Wrocku, ale niedaleko. Najlepsze było to, że były to zajebiście bogate mutki. Nowinę tę radosną dostarczył mi pewnego dnia &lt;b&gt;Szperacz&lt;/b&gt; i już wiedziałem, że polubię tego gościa. Okazuje się bowiem, że od łowienia mutantów &lt;b&gt;Szperacz&lt;/b&gt; woli jedynie łowienie rzeczy należących do mutantów. A to mi bardzo pasowało. Jednak handel z tymi brzydalami musiał poczekać. Mieliśmy inne sprawy na głowie.&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;No bo właśnie po trzecie – siedział &lt;b&gt;Gumiak&lt;/b&gt;. I to siedział na wszystkim we Wrocku i trząsł tym, jak mu się tylko podobało. Okazało się, że mój nowy kompan – Edek Leszczyk, kiedyś był we Wrocławiu bardzo ważną personą. Jednak jakieś sprawy poszły nie tak jak powinny i „Leszczu” musiał spierdalać z miasta. Gdy wrócił, by odbudować swój wizerunek, Wrocek wyglądał już zupełnie inaczej. Po wyjeździe &lt;b&gt;Leszcza&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Gumiak&lt;/b&gt; sprzątnął &lt;b&gt;Żabę Bysiora&lt;/b&gt; i kilka innych znaczących figur i rozsadowił się wygodnie, kładąc swe łapy dosłownie na wszystkim. Gdy tylko dowiedział się o tym, że &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; wrócił, od razu zapragnął przerobić go na &lt;b&gt;Sardynkę&lt;/b&gt;. I tak właśnie oto wplątałem się w jakąś pieprzoną wojnę gangów. A musicie wiedzieć, że jedynym rodzajem wojny, przed którym wielce nieszanowny &lt;b&gt;Brzeszczot&lt;/b&gt; nie spierdala skulony pod stół, jest wojna na argumenty. A ta z pewnością do takich nie należała.&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wieść o tym, że &lt;b&gt;Gumiak&lt;/b&gt; interesuje się Edkiem Leszczykiem przyniósł nam &lt;b&gt;Ślimak&lt;/b&gt; - dawny kumpel &lt;b&gt;Leszcza&lt;/b&gt;. Nie spodobał się nam ten koleś, ale Edek za niego ręczył, więc nie mieliśmy nic do gadania. Nasz towarzysz bąkał coś o jakimś barze, który musi znaleźć i w którym musi coś załatwić i wtedy będzie kwita z &lt;b&gt;Gumiakiem&lt;/b&gt;. Nie wiem o co chodziło, ale szczerze mówiąc zwisało mi to i powiewało. Miałem głowę zaprzątniętą czym innym.&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; był przeciwny handlowaniu z mutkami, więc dogadaliśmy się, że on nie będzie wpierdalał się w nasz biznes, a my nie będziemy się wpierdalać w sprawy ze &lt;b&gt;Ślimakiem&lt;/b&gt;. Oczywiście musieliśmy się wspierać, gdyby któraś z tych spraw nie poszła tak jak powinna. &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; pojechał więc z nami na terytorium mutków, ale obrażony na cały świat nie wystawił nawet nosa z Hummera. I dobrze. Miejscowi na pobliskie mutki mówili &lt;b&gt;Patyczaki&lt;/b&gt; - i nic dziwnego. Były to bowiem istoty niezwykłe - chude, ogromne, o niezdrowym kolorze skóry. Miały mnóstwo sprzętu i nie znały się na nim, potrzebowały paliwa, a nikt nie chciał z nimi handlować. No cóż, nie spotkały jeszcze &lt;b&gt;Brzeszczota&lt;/b&gt;. Obycie &lt;b&gt;Szperacza&lt;/b&gt; oraz moja gadana i wprawne oko (nawiasem – jedyne oko) załatwiły nam interes życia. Paliwo, które kupowałem po 3 gamble za litr, sprzedałem w cenie 7 gambli. Dorwaliśmy mnóstwo działającego sprzętu. Teraz wystarczyło tylko załatwić sprawy ze &lt;b&gt;Ślimakiem&lt;/b&gt; i spierdalać z Wrocka, zanim ludzie zorientują się skąd mamy ten sprzęt.&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oczywiście okazało się, że &lt;b&gt;Ślimak&lt;/b&gt; lata dla &lt;b&gt;Gumiaka.&lt;/b&gt; Ale to nie był problem. Problemem był &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt;, który uparł się, że naprawi to, co spierdolił swoją dawną ucieczką. Chciał zrobić tak, by wszyscy byli zadowoleni, a tak się nie da. Bar, o którym wspominał &lt;b&gt;Ślimak&lt;/b&gt; (a przynajmniej wydawało nam się, że to był ten właśnie bar) okazał się dużo lepiej chroniony niż się spodziewaliśmy. &lt;b&gt;Młody&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Zbych&lt;/b&gt;, &lt;b&gt;Szperacz&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; wyważyli drzwi i wpadli do środka, a ja udałem się na poszukiwanie tylnego wejścia. Nie znalazłem go, a kiedy w końcu wszedłem głównymi drzwiami, w barze zastałem ładny stosik ciał i moich towarzyszy, z których kilku odniosło dość poważne rany. Dla nas było jasne, że sprawy się popaprały i musimy spierdalać z Wrocka, &lt;b&gt;Leszczu&lt;/b&gt; natomiast podwijał rękawy i wyrywał się żeby dokończyć interesy z &lt;b&gt;Gumiakiem&lt;/b&gt;. Otworzyliśmy więc piwo, wznieśliśmy toast za powodzenie „misji” i łyknęliśmy porządnie. Kiedy środki nasenne zaczęły działać, wrzuciliśmy nieprzytomnego &lt;b&gt;Leszcza&lt;/b&gt; oraz porządny zapas alkoholu na pakę i spierdoliliśmy z miasta. Niestety prowadził &lt;b&gt;Młody&lt;/b&gt; (z konieczności), więc nie tylko się zgubiliśmy, ale do tego daliśmy się dogonić przydupasom &lt;b&gt;Gumiaka&lt;/b&gt;. Uciekaliśmy a-czwórką, a za nami zapieprzały dwie czarne beemki. Niewiele myśląc wyciągnąłem gnata i strzeliłem. Możecie mi nie wierzyć, ale jednooki tchórz podczas gonitwy po resztkach autostrady, jednym strzałem załatwił kierowcę samochodu jadącego dobre kilkadziesiąt metrów za nim. Ja sam sobie nie wierzę i jasne jest dla mnie to, że ten strzał musiał być jakimś rodzajem dziwacznego cudu. Niemniej jednak od tej pory moi towarzysze zaczęli na mnie trochę inaczej patrzeć. Z szacunkiem? No, może bez przesady, ale było blisko.&lt;/p&gt;  &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jeśli więc wybierasz się do Wrocka musisz pamiętać o tym, że to już nie jest tylko miasto wyścigów ulicznych. To twierdza, rządzona twardą gumową ręką. Możesz tu wiele stracić, możesz wiele zyskać. My wykorzystaliśmy swoją szansę i pewnie już tu nie wrócimy. Zwłaszcza, że wkurwiony &lt;b&gt;Ślimak&lt;/b&gt; ruszył za nami...&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-6512116418039542004?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/6512116418039542004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/co-siedziao-w-wrocku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/6512116418039542004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/6512116418039542004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/co-siedziao-w-wrocku.html' title='Co siedziało w Wrocku...'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-8928696906770832325</id><published>2010-01-24T22:31:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T21:32:26.788+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fluff'/><title type='text'>A to nasza, pożal się Bożena, ekipa...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S1y9PvVvxuI/AAAAAAAAABo/oLY8wXBFEUs/s1600-h/my543.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S1y9PvVvxuI/AAAAAAAAABo/oLY8wXBFEUs/s320/my543.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5430423328805340898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ten całkiem po lewo to Edek Leszczyk, nazywany przez nas "Leszczem". Mistrz kierownicy, staruch, ma na karku ponad trzydziestkę i przynajmniej jedną z nóg powinien mieć już w grobie. Ale ten chory na hemofilię cwaniak ani myśli zabierać się z tego świata, a jeżeli już to zrobi to zapewne zabierze ze sobą dzikie mnóstwo mutków. Ja tam obawiam się czego innego - że dostanie zawału podczas prowadzenia mojego Hummera. Jeśli tylko chcesz, złap dziada i zaprowadź do "Gumiaka", ten ziomo płaci 500 gambli za dostanie "Leszcza" żywcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten siusiek ze śrubokrętem, udający że coś naprawia, to "Młody". Ma jakieś popieprzone hamerykańskie imię, którego nie pamiętam. Każdemu wciska kit, że jego rodzinka przypłynęła do Polski z Anglii. W kajaku. Przez takie durne pogadanki nazywany był przez swoich kolesi "Kajakiem", ale dla nas po ostatniej wyprawie, chyba do końca parszywego życia zostanie "panem 5 gambli". "Młody" pochodzi z Posterunku i babra się w chemikaliach, więc jeśli masz jakieś Tornado wymagające rafinacji zapraszamy do interesów. Może wypożyczymy Ci "Młodego" za, powiedzmy, 5 gambli... hehehe... he... khem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej mamy palanta, któremu spod ubrania wystają tylko oczy. To "Szperacz", który jakoś nie chce zdradzić nam swojego imienia, chociaż szwendamy się już z nim ładny kawałek czasu. Podejrzewam że ma jakieś straśnie obciachowe imię, nie wiem, na przykład Roman. Gościu pochodzi z delty Wisły, więc na pewno nie chciałbyś zobaczyć go bez maski. Mamusia w dzieciństwie karmiła go zapewne radioaktywnym chlebkiem, który popijał szlamem z Wisły. "Szperacz" poluje na mutanty i jest w tym całkiem dobry. Nie wiem na czym to polega ale podejrzewam, że mutki ufają mu, bo śmierdoli całkiem jak one. W każdym razie, kolo jest dość łebski i zwykle potrafi zwietrzyć dobry interes, a to dla mnie baaaaaardzo się liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po prawo stoję ja - Grzegorz "Brzeszczot" Pilewski. Powiedziałbym że mi miło, ale mi nigdy nie jest miło. Widzisz co wystaje mi z kieszonki w czapce? Tak, papierosy. Chcesz pohandlować? Bo widzisz, ptysiu, tym się właśnie zajmuję. Pochodzę z Rzeszowa - nie wyglądam, nie? Bo widzisz, tam gdzie mięśnie zastępują rozsądek, brutalność - cwaniactwo, a podstawą bytu jest to, jak "wielkie plecy" masz na mieście, tam właśnie musiał znaleźć się człowiek, który w te wszystkie plecy wbijałby swój zdradziecki nóż. Możesz nazwać mnie szumowiną, gówno mnie to obchodzi, ważne dla mnie jest to, czy przyniosłeś ze sobą gamble, bo jeśli nie, to nie wiem nawet po co z Tobą rozmawiam. Zbyt wielu ludzi oddałoby wszystko za trochę tego sprzętu, który mam w Hummerze, więc nie masz co kręcić nosem. Robimy dil, czy nie? Więc goń się, a my ruszamy dalej. Bo jak to mawiał Tom Waits - "musisz być cały czas w ruchu; jeszcze nie widziałem mutanta, który oszczałby jadący samochód". Także w drogę, palanty!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(noc z soboty na niedzielę 11/12 lipca, sesja w Neuroshimę, która zawitała do Polski)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-8928696906770832325?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/8928696906770832325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/to-nasza-pozal-sie-boze-ekipa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/8928696906770832325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/8928696906770832325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/to-nasza-pozal-sie-boze-ekipa.html' title='A to nasza, pożal się Bożena, ekipa...'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S1y9PvVvxuI/AAAAAAAAABo/oLY8wXBFEUs/s72-c/my543.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5512250800334268488.post-4304102613230476142</id><published>2010-01-24T22:15:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T21:32:49.115+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogowe'/><title type='text'>Po pierwsze...</title><content type='html'>Głębokie ukłony dla twórców systemu "Neuroshima". Wielkie dzięki za ten świetny system, mamy nadzieję, że nie gniewacie się, że trochę w nim namieszaliśmy ;). Na tym blogu będziemy prezentować jedynie to, w jaki sposób my gramy w "Neuroshimę", być może komuś się ten sposób spodoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie głębokie ukłony dla twórców "Savage Worlds". Świetny system. &lt;b&gt;Fast! Furious! Fun!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W logu wykorzystałem tło autorstwa &lt;b&gt;"DH-Textures"&lt;/b&gt; (&lt;a href="http://dh-textures.deviantart.com/art/Rust-01-87290180"&gt;lynk&lt;/a&gt;). Wielkie dzięki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Witamy na naszym blogu. Miłego czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5512250800334268488-4304102613230476142?l=n-euroshima.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://n-euroshima.blogspot.com/feeds/4304102613230476142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/po-pierwsze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/4304102613230476142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5512250800334268488/posts/default/4304102613230476142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://n-euroshima.blogspot.com/2010/01/po-pierwsze.html' title='Po pierwsze...'/><author><name>PP</name><uri>http://www.blogger.com/profile/04997693944972848712</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_VBN6DKDUG_4/S-LLYzfzBlI/AAAAAAAAAEI/wfC5Nwmc9YE/S220/pipsko.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
